piątek, 10 sierpnia 2012

"Więzień nieba" C. R. Zafon


Wydawnictwo: Muza
Język oryginału: hiszpański
Tłumaczenie: Carlos Casas Marrodan, Katarzyna Okrasko
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 416


Nowy Zafon – przyspieszone tętno, nieopisana radość i wielkie oczekiwania. Jednak przyszło mi trochę poczekać na lekturę „Więźnia nieba”, przez co nadzieja na wspaniałą książkę urosła do rangi czegoś mitycznego. Kilka dni temu w końcu dostałam ją w swoje ręce i... nie ma fajerwerków. Przyznaję to ja: wierna i oddana fanka autora. Nowa powieść Zafona to raczej poszerzenie wydarzeń znanych nam z „Cienia wiatru” i „Gry Anioła”, w zadowalający sposób wyjaśniająca pewne sprawy i sytuacje, ale nie posiadająca "tego czegoś", co miały poprzednie powieści z cyklu. 

„Więzień nieba” dotyczy w głównej mierze Fermina Romero de Torresa, którego postać znamy z poprzednich książek Zafona. W tej powieści, na jakiś czas przed swoim ślubem, wyjawia on Danielowi prawdę o swojej przerażającej przeszłości. Razem z nim wyruszamy do Barcelony z czasów II Wojny Światowej i poznajemy okropne położenie więźniów z położonego na górze Montjuic więzienia. W tym samym czasie do drzwi księgarni rodziny Sempere puka odrażający mężczyzna poszukujący Fermina. Przeszłość zaczęła dopominać się o swoje.

"Kiedy Martin zeznał podczas procesu, że jedyny przyzwoity obyczaj, którego należy bronić stanowczo, to obyczaj czytania, podczas gdy reszta jest kwestią sumienia każdego z osobna, sędzia doliczył kolejne dziesięć lat do już nie wiem ilu wcześniej zasądzonych." - s. 133

Czegoś mi zabrakło. Może tych emocji, tej niepewności, strachu, które były w znacznym stopniu udziałem poprzednich powieści o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Cieszę się, że autor wyjaśnił przeszłość Fermina, a nawet rzucił światło na losy matki Daniela. Przez książkę przechodzi się bardzo lekko, podobnie jak w przypadku pozostałych jego książek. Mocną stroną wciąż jest dawna Barcelona, wraz z jej różnicami społecznymi, niełatwą sytuacją polityczną i ciągłą niepewnością losu jej mieszkańców. Nie, nie żałuję oczywiście, że ją przeczytałam, choć jestem trochę zawiedziona, po prostu moje oczekiwania chyba za bardzo się rozrosły. Niemniej cieszę się, że zakończenie pozwala na rozbudowanie tej historii, a co za tym idzie na kolejną książkę Zafona. Wierzę, że w następnej znów wróci do swojej świetnej formy.

wtorek, 7 sierpnia 2012

"A jeśli ciernie" V. C. Andrews


Wydawnictwo: Świat Książki
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Jarosław Foppke
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 432
PREMIERA! - 19 września 2012


„A jeśli ciernie” to trzecia książka o losach rodzeństwa Dollangangerów. Serię powieści Virginii C. Andrews czytelnicy oceniają różnie, ale nie można odmówić autorce umiejętności przyciągania odbiorców i ciekawej fabuły. Owszem, rozciąganie tej historii na kilka kolejnych tomów może znudzić, ale jak na razie wciąż jest zaskakująco, nietypowo i odważnie. Nie uniknę w swojej recenzji nakreślenia fabuły, więc dobrze by było, jakby zapoznały się z nią jedynie osoby, które mają dwa pierwsze tomy za sobą. 

Wydaje się, że zły czas już minął. Cathy i Chris mieszkają razem i wychowują jej dwóch synów: 14letniego Jory'ego, 10letniego Barta oraz adoptowaną córeczkę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopcy myślą, że ich wujek jest trzecim mężem matki i ich ojczymem. Pewnego dnia, gdy Chris wrócił wcześniej z pracy, zastał Cathy tańczącą na strych. Wszystko było tam wysprzątane, wstawiono dwa łóżka, a na stole stał koszyk. Czyżby koszmar miał się powtórzyć? W tym samym czasie do sąsiedniej willi sprowadziła się tajemnicza dama w czerni...

W tej powieści autorka oddaje głos synom Cathy – narracja prowadzona jest naprzemiennie i ukazuje całość uczuć, wątpliwości i wydarzeń, których są uczestnikami. W niektórych momentach relacje się powtarzają, ale dzięki temu opowieści są tylko pełniejsze. Postacie obu chłopców są charakterystyczne, a jednocześnie bardzo różne. Starszy – przystojny, zdolny, ma wielu przyjaciół i szczęście w życiu, młodszy – czarna owca rodziny, niezdarny, psuje wszystko, co wpadnie mu w ręce, przez co, wymaga okazywania uczuć na każdym kroku. Tak różne charaktery, przy „rodzicach” zapatrzonych w siebie i swoje uczucie, ewoluują do woli, nieuchronnie zmierzając do tragedii. Klątwa ciążąca na rodzinie przechodzi na kolejne pokolenie.

Podobnie jak poprzednie części czyta się bardzo szybko, powieść wciąga, czytelnik chce jak najszybciej dowiedzieć się czy dzieci poznają tajemnicę rodziny. Z drugiej strony można obawiać się, co jeszcze autorka da radę zawrzeć w kolejnych częściach, czy podtrzyma ciekawość czytelników, a może zepsuje po prostu bardzo dobry pomysł? Bo powoli obawiam się, że autorka już wyczerpała swoją możliwość pociągnięcia tej historii na odpowiednim poziomie. Niemniej warto przeczytać trzeci tom serii.

sobota, 4 sierpnia 2012

"Siostra" R. Lupton


 
Wydawnictwo: Świat Książki
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 320


Debiut Rosamund Lupton jest niezwykle obiecujący – czytelnicy otrzymali naprawdę dobry thriller psychologiczny bazujący na rodzinnej tragedii, która dotknęła główną bohaterkę, Beatrice. Nie jest to książka łatwa, która od pierwszego zdania potrafi zawładnąć czytelnikiem i nie pozwolić mu, odłożyć się chociaż na chwilę, to raczej powieść do której czytelnik przyzwyczaja się wolno, po kilka razy wracając do pierwszych stron, by nie zgubić niczego z tej przedziwnej pierwszoosobowej narracji. Ale gdy ten pierwszy szok minie, powieść pociąga go za sobą w głąb tragicznej historii, pełnej smutku, miłości i wyrzutów sumienia, które przyjmują całkiem realne postacie...

Sama oś wydarzeń to nic nowego: zaginiona siostra głównej bohaterki została znaleziona martwa – jako przyczynę policja podaje samobójstwo. Jednak Beatrice nie chce uwierzyć, że jej siostra mogłaby się zabić i postanawia sama rozwiązać zagadkę – jak uważa – morderstwa swojej siostry. Samo śledztwo nie jest jednak typowe. Kobieta chcąc dowiedzieć się prawdy próbuje poznać ostatnie chwile swojej siostry: przenosi się do jej mieszkania, zaprzyjaźnia z jej przyjaciółką, podejmuje pracę w tym samym miejscu, co siostra. Ma nadzieję, że dzięki temu będzie bliżej niej i dowie się o czymś, co jej pomoże w potwierdzeniu przypuszczeń. Sama jednak nie wie, jak bardzo ryzykuje.

Warto zauważyć, że w powieści jest także polski akcent: przyjaciółką zmarłej Tess jest Polka Kasia. Autorka przedstawiła ją tak, jak prawdopodobnie wyobrażają sobie postać imigrantów krajowcy na całym świecie: niezbyt dobrze znającą język obcy, ufną, źle ubraną – ogólnie kogoś, kto nie radzi sobie w życiu i w obcym kraju próbuje odnaleźć raj. A jednak to właśnie Kasia okazuje się jedną z najbardziej wartościowych osób, które Beatrice spotkała na swojej drodze. 

Z cech przypisywanych książce przez wydawcę, moim zdaniem do powieści najbardziej pasuje „wzruszający thriller” – bo emocji jest tam naprawdę wiele, to psychologiczne studium cierpienia po stracie bliskiej osoby, związane z wyrzutami sumienia i myślą, że tak naprawdę nie znało się tej drugiej osoby. 

Mimo ciężkiej narracji to warta uwagi książka.   

piątek, 3 sierpnia 2012

"Mistyfikacja" H. Coben

 
Wydawnictwo: Albatros
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 544


Niedawno pisałam o swojej słabości do książek Harlana Cobena, nie inaczej jest w przypadku „Mistyfikacji”, którą przeczytałam w dwa wieczory. Mimo tak późnego wydania, jest to pierwsza książka autora, który w krótkim czasie zdobył miliony czytelników na całym świecie. Za Cobenem powtórzę, by nie zaczynać przygody z jego powieściami od tej książki. Pierwsze spotkanie z tak niecodziennym pomysłem i sposobem przeprowadzenia intrygi może wydawać się niektórym niepotrzebnym i niezbyt wiarygodnym zabiegiem. Na początek polecam „Nie mów nikomu” lub „Bez skrupułów” oraz pozostałe powieści tego autora.

Piękna, była modelka, obecnie szefowa domu mody i gwiazda koszykówki – ich spotkanie w interesach zakończyło się wielką miłością i ślubem z dala od wszystkiego. Idylla kończy się bardzo szybko, podczas kąpieli w oceanie David tonie, a załamana Laura nie może pogodzić się z jego śmiercią. Dodatkowo pojawia się problem z pieniędzmi, które w tajemniczy sposób zniknęły z konta zmarłego mężczyzny. W tym samym czasie do drużyny Celtów dołącza na miejsce Davida nikomu nieznany Mark Seidman i oczarowuje wszystkich kibiców. Laura zaczyna podejrzewać, że śmierć męża nie była przypadkowa i postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę.

Intryga tak niesamowita, że aż niewiarygodna – Coben wykorzystał wszystko, co było możliwe by zaskoczyć czytelnika i nie pozwolić mu rozwiązać zagadki przed końcem. Jednak trochę się domyślałam, choć oczywiście nie odkryłam najważniejszego. Wielbiciele twórczości autora powinni być zadowoleni, wielu nawet twierdzi, że to jedna z jego najlepszych książek, choć wyczułam w niej niektóre elementy charakterystyczne dla debiutów. Nie ma to jednak wpływu na odbiór powieści. 

Polecam.
Related Posts with Thumbnails