czwartek, 2 lutego 2012

"Mróz" M. Ciszewski - audiobook


Czyta: Krzysztof Banaszyk
Język: polski
Czas trwania: 14h 19m
Format: mp3
Rok wydania: 2011


Warszawa: policjanci z komendy głównej prowadzą rutynowe śledztwo w sprawie śmierci Bartosza Wicherka, specjalisty od meteorologii i zmian klimatycznych. Zanim jednak odkryją sprawcę, „góra” odsuwa ich od akcji i rozwiązuje grupę nadkomisarza Jakuba Tyszkiewicza. Podejrzana sytuacja sprawia, że policjanci zaczynają „węszyć” na własną rękę i odkrywają niepokojące wyliczenia meteorologa. W międzyczasie do wszystkiego dochodzi śmierć Prezydenta, który ginie w zamachu, a nadkomisarzem i śledztwem interesuje się rząd. Odkryte przez policjantów prognozy Wicherka zaczynają się powoli sprawdzać, temperatura schodzi poniżej -30 st. i wciąż spada... 

Krzysztof Banaszyk w roli lektora spisał się niesamowicie, ten znany aktor teatralny, ma świetny głos, więc nic dziwnego, że bardzo często dostaje także propozycje dubbingu. Zachęcam do wysłuchania fragmentu, który skłonił mnie do zapoznania się z książką Marcina Ciszewskiego. Lektor wytworzył świetny klimat, a czytana przez niego książka bardzo wciąga. Przyznaję, że to chyba najszybciej wysłuchany przeze mnie audiobook, po prostu nie mogłam się od niego oderwać.

Marcin Ciszewski, napisał historię, która zachwyci przede wszystkim mężczyzn, ponieważ nie brakuje w niej takich elementów jak: zamachy, zdalnie sterowana broń, tajemniczy mordercy, porwania, piękne kobiety i szybka akcja. Jednak także fanki kryminałów i sensacji powinny odebrać ją bardzo dobrze, gdyż pomysł wykorzystany przez autora, ciężko porównać z jakimś innym wykorzystanym w publikacjach z tych gatunków. 

Ciekawe są także elementy powieści, w który autor przedstawia geopolityczne zagrożenia w przyszłości Polski, m.in. szeroko omawiany problem złóż gazu łupkowego i zainteresowania innych krajów tym tematem czy sytuacja z Gazociągiem Północnym. Z pewnością każdego czytelnika zainteresuje także kwestia śmierci Prezydenta i objęcia władzy przez Marszałka Sejmu z opozycyjnej partii, nie bez powodu nasuwając nam skojarzenia z 10 kwietnia 2010 roku. Podobno jest to jedynie fikcja literacka, a autor w żaden sposób nie sugerował się tymi wydarzeniami, gdyż książkę zaczął tworzyć przed katastrofą smoleńską. 

Chociaż bohaterowie są charakterystyczni i ciekawi, to nie oni, a wizja klimatycznej katastrofy buduje klimat i jest największą zaletą książki. Szczególnie gdy za oknem mróz, warto posłuchać historii, która bardzo szybko pozwoli nam się wczuć w atmosferę i wydarzenia, przedstawione przez Marcina Ciszewskiego. Jedynym minusem jest dla mnie zbyt duża mnogość wątków, ale po jakimś czasie można się do tego przyzwyczaić.

środa, 1 lutego 2012

Spotkanie z Witoldem Szabłowskim

Spotkanie z Witoldem Szabłowskim zostało zorganizowane w ramach projektu Citybooks Lublin, którego ideą jest:


W założeniach miasto ma stać się inspiracją dla twórców literatury, fotografii i filmu do stworzenia oryginalnej impresji na jego temat. Do współpracy zapraszamy literatów - Andrzeja Stasiuka, Mauro Pawlowskiego, Witolda Szabłowskiego, Arnon Grunberga oraz Maud Vanhauwaert, filmowca Piotra Miłkowskiego oraz fotografa Macieja Rukasza. Pozwalamy im mieszkać w Lublinie, wtopić się w rytm miasta i oczekujemy od nich, że stworzą w charakterystycznym dla siebie tworzywie dzieło inspirowane tym miejscem. Utwory literackie będą potem przetłumaczone na cztery języki obce i nagrane w formie podcastów, filmy zmontowane w całość obrazującą 24 godziny z życia miasta zamknięte w 24 minuty impresji, a fotografie ułożone przez twórcę w wizualną narrację. Te dzieła stworzą "księgę miasta" umieszczoną na platformie internetowej citybooks.


Na pierwszym spotkaniu z serii, czyli z Andrzejem Stasiukiem nie udało mi się być, ale teraz stwierdziłam, że nie odpuszczę i muszę się pojawić. Spotkanie z Witoldem Szabłowskim odbyło się 26 stycznia, w Kawiarnio-Księgarni „Spółdzielnia” w Lublinie. O tym miejscu słyszałam już wiele razy, z racji organizowanych tam spotkań i akcji „Book Swap Party – czyli wymieniamy się książkami”, ale jeszcze nigdy nie byłam. Okazja była bardzo dobra, by poznać nowe „książkowe” miejsce w Lublinie. 





  
Wnętrze przytulne, pełne książek, z bardzo miłymi osobami pracującymi w tym miejscu. W oczekiwaniu na rozpoczęcie spotkania popijaliśmy gorącą czekoladę z bitą śmietaną, a sala powoli się zapełniała. Wybraliśmy miejsce przy bocznym stoliku, a autor z kilkunastoma osobami siedział przy głównym. Spotkanie poprowadziła Ksenia Duńska, „zmuszając” także autora do przeczytania fragmentów swoich reportaży, czego jak sam Witold przyznał, po prostu nie lubi. 


Na początku spotkania W. Szabłowski opowiedział o tym, jak zaczęła się jego przygoda z Turcją i reportażem oraz szczegółach dotyczących samego zbioru. Później z pomocą prowadzącej spotkanie płynnie przeszło do omówienia niektórych reportaży oraz czytania ich fragmentów. Autor mówił o swoich uczuciach, gdy poznawał tragiczne historie i osobiście spotykał ludzi, którzy prawdopodobnie mieli „krew na rękach”. Jako, że spotkanie odbyło się w ramach projektu o Lublinie, nie mogły oczywiście nie paść pytania o miasto i wrażenia reportera z jego zwiedzania. Okazało się, że Witold natrafił na dwa protesty, jeden przeciwko ACTA, a drugi już trwający od prawie miesiąca to strajk pracowników LZPS. A poza tym miał czas tylko na zwiedzenie dzielnic: Tatary i Bronowice, z racji przeziębienia. Na koniec Witold Szabłowski opowiedział także o swoim projekcie, dotyczącym życia w PRL-u i dziennikarstwa wcieleniowego, muszę przyznać, że historie o jeżdżeniu maluchem, przypinaniu drzwi pasami i poszukiwaniu kolejek były fascynujące i zabawne. Jak każdy reporter, Szabłowski ma dar opowiadania, robi to tak dobrze, że nie wiadomo kiedy minęło półtorej godziny spotkania. 


Było bardzo miło, rozmowa była, autograf jest, zdjęcia także. Już nie mogę doczekać się kolejnych spotkań w ramach tego projektu. 

PS. Wywiad z Witoldem Szabłowskim. 
PS2. W. Szabłowski o projekcie PRL w iTVL

sobota, 28 stycznia 2012

Top 10: ulubieni bohaterowie

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Dziś przyszła pora na... Dziesięciu ulubionych bohaterów!


Przyznam szczerze, że mam nadzieję iż z wytypowaniem ulubionych bohaterów pójdzie mi łatwiej niż z bohaterkami. Bo choć kobiety także można wykreować w książkach ciekawie, to jednak właśnie mężczyźni są najczęściej tymi ciekawszymi, niekoniecznie głównymi bohaterami. Zgaduję (bo wciąż nie jestem pewna ostatecznej dziesiątki), że to raczej panowie z kryminałów i szeroko pojętej fantastyki będą wiedli prym w moim rankingu. Przyczyna jest prosta, to właśnie te gatunki czytałam najczęściej, właściwie od małego.


Herkules Poirot z kryminałów Agathy Christie

W kryminałach Christie zaczytuję się od bardzo dawna, jako że jest ich sporo, oczywiście nie zgłębiłam jeszcze wszystkich, ale wiem jedno: uwielbiam Herkulesa Poirota. Jest taki zabawny z tym swoim umiłowaniem porządku i przestrzeganiem etykiety. W śledztwach jest konsekwentny, ufa logice i swojemu rozumowi, a przede wszystkim dostrzega szczegóły, obok których większość osób przeszłaby obojętnie. Jego czułym punktem są wąsy, nie lubi jak ktoś z nich drwi ;)


Jakub Wędrowycz z książek Andrzeja Pilipiuka

Jakub, mieszkaniec Wojsławic, jednej z najpopularniejszych bohaterów w polskiej fantastyce. Bimbrownik, egzorcysta i pasożyt społeczny w jednym. Uwielbia trunki bardzo mocno procentowe i odsyłanie w niebyt wszelakich stworów (wilkołaków, wampirów i innych dziwactw), zręcznie posługuje się niejednym narzędziem, a jego sława zdecydowanie przekracza granice gminy. Jakub dostarczył mi dużo śmiechu podczas czytania książek Pilipiuka.




 Windsor Horne Lockwood III z książek Harlana Cobena
 Brak grafiki, Wina mogę sobie tylko wyobrażać, i choć nie jest on w moim typie, to ma w sobie coś fascynującego. Niemożliwie bogaty,  przebiegły i inteligentny. Potrafi zrobić użytek z pieniędzy, jest w stanie załatwić wszystko w bardzo krótkim czasie. Mimo swojego chłodu i dystansu, sprawia wrażenie człowieka, którego chciałabym mieć wśród swoich znajomych. 




Kurt Wallander z kryminałów Henninga Mankella
Bardzo dobry policjant, prywatnie borykający się z różnymi problemami. Rozwodnik, nie mający zbyt wielu przyjaciół, większość czasu poświęcający swojej pracy, w życiu uczuciowym jest nieporadny i niepewny swego. Jednocześnie świetnie rozwiązuje zagadkowe morderstwa, choć czasami jego zachowanie jest trochę "fajtłapowate". Ujął mnie wieloma brakami do ideału, bo nie jest ani młody, ani przystojny, a jego życie poza pracą to pasmo porażek i złych wyborów. Właśnie to sprawia, że potrafię go polubić, bo wydaje się normalnym facetem.



Fred i George Weasley z serii "Harry Potter" J. K. Rowling

Najzabawniejsi bohaterowie z "Harrego Pottera', uwielbiałam ich żarty i różne anegdoty. Za każdym razem, gdy się pojawiali, można było liczyć na kupę śmiechu. Seria bardzo dużo dzięki nim zyskała, w każdej sytuacji potrafili znaleźć jakieś plusy, a ich inteligencja i szybkie reakcje bardzo często ratowały innych bohaterów od nieprzyjemności.


Hagrid z serii "Harry Potter" J. K. Rowling
Wbrew pozorom i swojemu wyglądowi Hagrid to jest naprawdę miły i nie skrzywdziłby nawet muchy. Z upodobaniem hodował pająki i smoki, a co z tego wyszło, ten kto czytał wie doskonale. Hagrid jest jedną z najbardziej pozytywnych postaci w serii, nie da się go nie lubić.




Hannial Lecter z książek Thomasa Harrisa 
Przerażający, nieprzeciętnie inteligentny morderca, którego stworzył T. Harris. Mimo, że wzbudza strach, jednocześnie fascynuje czytelnika sposobami na oszukiwanie policji i wszystkich zainteresowanych. Nie chciałabym znaleźć się blisko niego, ale rozmowa z nim mogłaby być niezwykle interesująca.  


Śmierć z serii "Świat Dysku" Terry'ego Pratchetta

Kto czytał ten z pewnością kojarzy Śmierć z wypowiedziami "drukowanymi literami". Właściwie w każdej części wyczekuję jego pojawienia się i błyśnięcia kolejnym fajnym tekstem. Zdecydowanie jedna z zabawniejszych postaci w Świecie Dysku. 




Dick Sowerby z "Tajemniczego ogrodu" F. Hodgson Burnett 
Prostolinijny, sympatyczny chłopiec, opiekujący się zwierzętami i potrafiący żyć w zgodzie z przyrodą. Wzór do naśladowania. Idealny materiał na przyjaciela. 



Zdjęcia powinny kierować do stron, z których je "użyczyłam" na potrzeby tego rankingu.

piątek, 27 stycznia 2012

"Wyspa niesłychana" E. Mendoza


Wydawnictwo: SIW Znak
Język oryginału: hiszpański
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 320


Po raz pierwszy akcja powieści Eduarda Mendozy nie toczy się w jego rodzinnym mieście – Barcelonie. Jest to nietypowe i zaskakujące zagranie, sam autor tłumaczy się „piętnem” barcelońskiego pisarza, od którego chce odpocząć. Warto przed przeczytaniem powieści zwrócić uwagę na wstęp, w którym autor wyjaśnia, że „Wyspa niesłychana” miała początkowo być opowiadaniem, ale jak to u Mendozy bywa, nieoczekiwanie nabrała kształtów powieściowych, i jako taka został ostatecznie wydana po raz pierwszy w Hiszpanii w 1989 roku. 


Bohaterem powieści jest barcelończyk Fabregas, który zmęczony swoim dotychczasowym życiem postanawia wyjechać z kraju. Podróż po Europie doprowadza go do Wenecji, w której w założeniu, miał zatrzymać się tylko na chwilę. Jednak wszystko zmienia się, gdy poznaje Marię Clarę, wspólna wycieczka po mieści i odkrywanie nieznanej Wenecji, sprawia, że Fabregas odkłada moment wyjazdu na później. Od tego czasu, główny bohater zachowuje się jak lunatyk, krąży po mieście, oprowadzany przez właściwie nieznaną sobie kobietę. Nieświadomie wkracza w życie innych, poznaje różne historie i miejsca, do których turyści najczęściej nie mają wstępu. 

Prócz głównej historii, autor serwuje nam całą gamę opowieści pobocznych, na podstawie których można byłoby stworzyć osobne opowiadania lub powieści. Z każdą stroną coraz więcej jest tych anegdot i historyjek, a granica pomiędzy rzeczywistością i fikcją, jest skutecznie zacierana. Odczucie nierealności pogłębia część wydarzeń rozgrywających się w snach Fabregasa, następnie z których budzi się on w bardzo różnych częściach Wenecji. 

Czytelnicy kojarzący książki Eduardo Mendozy z typowym komizmem sytuacyjnym i świetnym humorem, mogą poczuć się lekko zawiedzeni. „Wyspa niesłychana” bawi, ale w zupełnie inny sposób, pełno w niej satyry i absurdu, a nawet sytuacji groteskowych. Autor za pośrednictwem głównego bohaterka kpi z religii i różnych tradycji, wyśmiewa chrześcijańskie celebrowanie świąt i żywoty świętych. Lecz mimo, że jest to humor kontrowersyjny, to książka zaciekawia czytelnika i wciąga go w senną fantazję, którą stworzył Eduardo Mendoza. 

Niektórzy twierdzą, że „Wyspa niesłychana” jest jedną ze słabszych książek hiszpańskiego pisarza, ale ja się z tym nie zgodzę, moim zdaniem jest po prostu inna. Taka trochę przygnębiająca, trochę dziwna, ale mająca jednak swój urok, dlatego uważam, że fani Mendozy nie poczują się zawiedzeni.

środa, 25 stycznia 2012

"Dallas '63" S. King


Jake Epping dostaje szansę, którą chciałby mieć nie jeden z nas – możliwość cofnięcia się w czasie i zmiany przeszłości. Nie może jednak zmieniać jej dowolnie, jego przyjaciel Al, który powierzył mu swoją tajemnicę, namawia, go do cofnięcia się w czasie w jednym celu. Jego prośba jest zaskakująca i zdawałoby się niemożliwa do wykonania, Jake ma wytropić zabójcę Johna Kennedy’ego i powstrzymać go przed strzałem do amerykańskiego prezydenta. W ten sposób Jake przybiera nazwisko Gregora Ambersona i przenosi się do roku 1958, mając w głowie jeden cel, ale jednocześnie zaczyna żyć w czasach, gdy jeszcze się nie urodził, mając szansę na spotkanie swojej największej miłości.

Obawiałam się nowej książki Stephena Kinga, mimo wielkiej sympatii do jego dawnych książek, nie byłam pewna czy wciąż może pisać tak dobrze i wciągająco. Ze strachem patrzyłam także na objętość powieści, prawie 900 stron, sprawiło, że oczami wyobraźni widziałam mnogość niepotrzebnych opisów i zbędnych historii optycznie rozciągających tę główną. Cieszę się jednak, że tak bardzo się myliłam, że „Dallas’63” przeczytałam w krótkim czasie, a co najważniejsze, że to wciąż stary dobry King, którego pamiętam z poprzednich powieści. 

„Dallas ‘63” to odważne podejście do tematu, bez teorii spiskowych czy zbędnej ideologii. King zabrał nas w świat z przełomu lat 50. i 60., oddając całkowicie głos Jake’owi, który informuje nas o swoich planach i działaniach. Warto zwrócić uwagę z jaką starannością i dbałością o szczegóły autor odtwarza ducha tamtej epoki. Wraz z bohaterem próbujemy się odnaleźć w tej dawnej rzeczywistości, zachwycamy się samochodami, tańcami, imbirowym piwem czy bardzo tanim życiem. Oprócz barwnych i ciekawych momentów, Stephen King pokazuje także ciemne strony tych czasów: wszechobecny rasism i ksenofobię. Wszystko to sprawia, że książka jest tak ciekawa, a w historię chcemy wierzyć od samego początku.

Książka jest niesamowicie wciągająca, więc nawet osoby, które do tej pory obawiały się spotkania z twórczością tego autora, powinny dać mu szansę. Bardzo dużym plusem jest także ukazanie obrazu miłości wykraczającej poza czas i ludzkie pojęcie, przedstawionej z punktu widzenia mężczyzny. Tytułowe „Dallas ‘63” w miarę zagłębiania się w historię wydaje się być tylko pretekstem do rozważań o przeszłości, skutkach podejmowanych przez nas decyzji, a także próbą ukazania, jak mógłby wyglądać świat, gdyby ktoś ingerował w koleje losu. 

Dla bliżej związanych z książkami Kinga wiele momentów będzie nawiązaniem do znanych już historii, niekiedy są to imiona, innym razem sami bohaterowie, wydarzenia czy miejsca. Ale to już dość znane zachowanie tego autora. 

Z jednym muszę się nie zgodzić – w wielu miejscach widziałam błędne klasyfikowanie tej powieści. Ona nie ma w sobie nic z horroru czy nawet thrillera, to świetna powieść obyczajowa, w której mieszają się wątki miłosne z politycznymi i historycznymi. Autor buduje napięcie, świetnie kreśli akcję, ale nie straszy nas, a przynajmniej nie w taki sposób, w jaki może się wielu wydawać. 

Czy warto? Warto. Naprawdę polecam.

niedziela, 22 stycznia 2012

Stos i inne takie.

Ostatnio mam ciężki czas. Nowy rok zaczął się okropnie. Pewna sytuacja przerosła moją psychikę i zdolność jakiegokolwiek pojmowania. Książki poszły w odstawkę. Naprawdę. Nie mogę czytać. Nie potrafię. Czuje się pusta, i to nie w sensie intelektualnym, tylko emocjonalnym, psychicznym. Nie mogę przejść nad tą sytuacją do porządku dziennego.

Dlatego nie ma recenzji. A styczeń będzie najgorszym miesiącem w ilości przeczytanych książek w ostatnich latach. Ledwo zdobywam się na dodawanie topów i stosów. To nie wymaga wysiłku.

Najpierw stos (ups, teraz widzę, że nie dodałam jednej książki):

"Listy do młodego pisarza" - od Znaku.
"2586 kroków" - wymiana na LC.
"Prowincja pełna marzeń" - za punkty na portalu Granice.pl
"Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie" - wymiana na LC.
"Kwiaty na poddaszu" - niespodzianka od Świata Książki.
"Rozwiązła" - właściwy egzemplarz od W.A.B. Recenzja TU.
"Okruchy śmierci" - wymiana na LC.
"Stulatek, który wyskoczył..." - niespodzianka od Świata Książki.
"Mistrzyni przypraw" - od Matrasa.


A teraz inny gratis. Także stos, ale wymianowy. A właściwie na wymianę. Chętnych proszę o kontakt, bo na LC jakoś małe zainteresowanie. Chyba za rzadko się reklamuję i ginę w gąszczu innych...


No to jeszcze zapowiedź spotkania autorskiego.

LUBLIN:
Spotkanie z Witoldem Szabłowskim
26.01.2012, godz.17.30
Kawiarnio - Księgarnia "Spółdzielnia" ul Peowiaków 11, Lublin
Wstęp wolny

sobota, 21 stycznia 2012

Top 10: ulubione postaci kobiece

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.Dziś przyszła pora na... Dziesięć ulubionych postaci kobiecych!


Przyznam szczerze, że jeżeli uda mi się wytypować 10 takich bohaterek to będzie dobrze. Jakoś w książkach wolę mężczyzn niż kobiety, bo te z reguły są jakieś takie dziwne i trudno im kibicować. Ale to nie znaczy, że takich dla mnie nie ma. Oto moja lista:


Lisbeth Salander z Trylogii Millenium S. Larssona


Lisbeth jest przeciwieństwem typowej postaci kobiety w literaturze. Na każdym kroku pokazuję swą niechęć do ludzi, ma problemy z nawiązywaniem znajomości, a tym bardziej ich utrzymaniem. Z nią nic nie jest łatwe, a każda rozmowa to pole minowe. Jest na swój sposób "męska", ale i dziwnie kobieca. Mi, podobnie jak wielu kobietom imponuje swoim stylem bycia, niezwykłą inteligencją oraz cechami, które sprawiają, że wydaje się być niezniszczalna. 
To chyba moja ulubiona kobieta postać "ever" jak to mówią ;) 


Ania Shirley z serii Ania z Zielonego Wzgórza L. M. Mongomery

Ania to postać z książek dzieciństwa, uwielbiałam jej barwne przygody i sytuacje, których była bohaterką. Przyznam, że najlepiej mi się jej książki czytało na drzewie: wakacje, słońce i ja zatopiona w lekturze pośród zielonych liści. Ania zachwyciła mnie rudymi włosami (strasznie chciałam takie mieć!), energią i wielką umiejętnością do wpadania w kłopoty. Zawsze będę ją ciepło wspominać, a jeśli będę miała córkę, to bez wahania podsunę jej serię o Ani. 



Hermiona Granger z cyklu Harry Potter J. K. Rowling

Ambitna, inteligentna, a przy tym niesamowicie zabawna i uczuciowa. Uwielbiałam jej słowne potyczki z Harrym i Ronem. W chwilach zagrożenia pokazywała, że potrafi walczyć o najbliższych jak lwica, w niebezpieczeństwie jej pomoc była nieoceniona. 






Sol z Sagi o Ludziach Lodu M. Sandemo

Mam do tej sagi ogromny sentyment, podobnie jest z postacią Sol, którą uwielbiałam i mocno jej kibicowałam. Młoda czarownica, niemogąca się pogodzić z tym, że musi ukrywać swoje zdolności i przodków, sprawiła, że długi czas, żadnej bohaterki nie mogłam polubić bardziej. Sol mimo swojej dość "rozrywkowej" natury i niespożytej energii, była ogromnie przywiązana do rodziny i mogłaby zrobić wszystko, by obronić najbliższych. Postać tragiczna, z góry skazana na niepowodzenie, ale jednocześnie bardzo pozytywna. 


Ida Borejko z Jeżycjady M. Musierowicz

Znów rudzielec. Nerwowa i pełna kompleksów dziewczyna pewnego dnia przechodzi dużą przemianę. Podobnie jak Ida, też zdarza mi się wyolbrzymiać pewne problemy i nie panować nad językiem. Przy tym Rudzielec jest niezwykle pomocną i pełną życia i chęci do działania kobietą, co także nas łączy. 





Elizabeth Bennet z Duma i uprzedzenie J. Austen

Jest pewna siebie, nie daje się konwenansom i uparcie odmawia wyjścia za mąż, jedynie ze względu na stabilizację majątkową. Jej marzeniem jest ślub z miłości. Oczytana i inteligentna dziewczyna, pewna swojej wartości i charakteru. Same och i ach, naprawdę. Bardzo ją lubię.




Niestety u mnie wyszedł tylko TOP 6, ale bardzo się starałam. Może jeszcze go uzupełnię, jeśli mi się coś przypomni (jeszcze kilka bohaterek mam na końcu języka...)
Related Posts with Thumbnails