
Obawiałam się nowej książki
Stephena Kinga, mimo wielkiej sympatii do jego dawnych książek, nie byłam pewna
czy wciąż może pisać tak dobrze i wciągająco. Ze strachem patrzyłam także na
objętość powieści, prawie 900 stron, sprawiło, że oczami wyobraźni widziałam
mnogość niepotrzebnych opisów i zbędnych historii optycznie rozciągających tę
główną. Cieszę się jednak, że tak bardzo się myliłam, że „Dallas’63” przeczytałam
w krótkim czasie, a co najważniejsze, że to wciąż stary dobry King, którego
pamiętam z poprzednich powieści.
„Dallas ‘63” to odważne podejście
do tematu, bez teorii spiskowych czy zbędnej ideologii. King zabrał nas w świat
z przełomu lat 50. i 60., oddając całkowicie głos Jake’owi, który informuje nas
o swoich planach i działaniach. Warto zwrócić uwagę z jaką starannością i dbałością o szczegóły autor odtwarza ducha tamtej epoki. Wraz z bohaterem próbujemy się odnaleźć w tej dawnej rzeczywistości, zachwycamy się samochodami, tańcami, imbirowym piwem czy bardzo tanim życiem. Oprócz barwnych i ciekawych momentów, Stephen King pokazuje także ciemne strony tych czasów: wszechobecny rasism i ksenofobię. Wszystko to sprawia, że książka jest tak ciekawa, a w historię chcemy wierzyć od samego początku.
Książka jest niesamowicie wciągająca, więc
nawet osoby, które do tej pory obawiały się spotkania z twórczością tego
autora, powinny dać mu szansę. Bardzo dużym plusem jest także ukazanie obrazu
miłości wykraczającej poza czas i ludzkie pojęcie, przedstawionej z punktu
widzenia mężczyzny. Tytułowe „Dallas ‘63” w miarę zagłębiania się w historię
wydaje się być tylko pretekstem do rozważań o przeszłości, skutkach
podejmowanych przez nas decyzji, a także próbą ukazania, jak mógłby wyglądać
świat, gdyby ktoś ingerował w koleje losu.
Dla bliżej związanych z książkami Kinga wiele momentów będzie nawiązaniem do znanych już historii, niekiedy są to imiona, innym razem sami bohaterowie, wydarzenia czy miejsca. Ale to już dość znane zachowanie tego autora.
Z jednym muszę się nie zgodzić –
w wielu miejscach widziałam błędne klasyfikowanie tej powieści. Ona nie ma w
sobie nic z horroru (może trochę z thrillera), w większości to jednak świetna powieść obyczajowa, w
której mieszają się wątki miłosne z politycznymi i historycznymi. Autor buduje
napięcie, świetnie kreśli akcję, ale nie straszy nas, a przynajmniej nie w taki
sposób, w jaki może się wielu wydawać.
Czy warto? Warto. Naprawdę
polecam.
Zdecydowanie muszę przeczytać. Myślę, że przypadnie mi do gustu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mam w planach, choć wielkość książki sprawia, że cały czas sobie powtarzam, że sięgnę po nią dopiero gdy będę mieć wystarczająco czasu i gdy nic nie będzie mnie rozpraszać
OdpowiedzUsuńnie ma co czekać :) tylko brać i czytać ;)
UsuńJedyne, co czytałam Kinga, to "Cmętarz zwieżąt", który wspominam miło. Jakoś czas nie pozwolił na ponowne spotkanie z tym autorem, lecz zamierzam teraz przeczytać jego "Dolores Claiborne". Potem być może sięgnę po "Dallas 63" właśnie. :)
OdpowiedzUsuńZachęcam, i zazdroszczę, bo mi zostały może 3 książki Kinga, których jeszcze nie czytałam ;)
UsuńCzytałam i zgadzam się, że absolutnie warto. Powrócił stary, dobry King, choć nie jest to thriller, masz rację.
OdpowiedzUsuńKsiążka jest niesamowicie wciągająca, więc nawet osoby, które do tej pory obawiały się spotkania z twórczością tego autora, powinny dać mu szansę.
OdpowiedzUsuńo to o mnie!! ja czytałam Kinga raz i mnie przeraził, dla mnie jego książki, większość jego książek jest za straszna, za to ta... świetna, miła oku objętość i fenomenalnie prowadzona akcja.... oby wiecej takich pisał a mogę się przechrzcić na Kingomaniaczkę :D
Jeszcze nie miałam okazji tej przeczytać ale kilkanaście innych tak :) ta czeka w kolejce.
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo lubię Kinga, na tę książkę poluję już od jakiegoś czasu. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMam w planach. Jak najbardziej przeczytam.
OdpowiedzUsuńI ja należę do klubu "zadallasowanych", wyśmienita książka, czytało się przecudnie! I w ogóle nie ma w sobie nic z horroru praktycznie, bo te kilka zalatujących grozą urywków, to nawet ja strawiłam bezproblemowo ;)
OdpowiedzUsuńDostałam pod choinkę, dlatego bardzo się cieszę, że warto przeczytać i polecasz. Tym bardziej, że jest wciągająca - lubię bardzo takie "wciągające grubasy". ;)
OdpowiedzUsuń