czwartek, 19 lipca 2012

"Dzieci demonów" J.M. McDermott


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Kamil Lesiew
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 272


Po długim czasie postanowiłam napisać kilka słów o „Dzieciach demonów” – książce, z którą długo nie mogłam się zgrać, której chyba nie polubiłam i może nawet nie do końca dobrze odebrałam. Dla niewprawionych w literaturze fantasy, objętość tej książki będzie bardzo myląca – zaledwie 272 strony to przecież lektura na jeden dzień – niestety, ja męczyłam się z nią kilka dobrych miesięcy, by w końcu pozwolić jej wygrać. Bój zacięty, ale ostatecznie mogę zrozumieć czemu niektórym osobom tak bardzo się podoba.

Wędrowcy Błogosławionej Erin mają za zadanie wytropić ostatniego potomka demonów. Wędrowcy mają dar leczenia skażonych przez Bezimiennych ziem oraz możliwość zamieniania się w wilki. Już na początku swej drogi dowiadują się, że poszukiwany przez nich demon, nie był jedynym, który pozostał na Psiej Ziemi. Ich droga okazuje się ciężka, pełna niepewności i przeszkód. Do akcji wkracza także dwóch narratorów – poszukiwana przez nich kobieta oraz Jona. 

Początek, tak nawet do połowy książki to droga przez mękę – styl i język autora jest ciężki, trudno się do niego przyzwyczaić. Brak dłuższych opisów i przeskok z jednej narracji do drugiej wprowadza pewien chaos, który może skutecznie zniechęcić czytelnika do dalszego czytania. Na szczęście dalej jest już lepiej, a wszelkie niedogodności wynagradza cały wachlarz ciekawych bohaterów: od wędrowców, przez dzieci demonów, senty czy innych mieszkańców Psich Ziem. Czasami bardzo trudno stanąć po dobrej lub złej stronie, bo tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim w całej historii. Jednak świat stworzony przez autora wydaje się fascynujący i godny jak najlepszego przedstawienia i rozwinięcia w kolejnych tomach.

Książka jest dość krótka, a co za tym idzie nie dość rozbudowana. Można mieć jednak nadzieję, że autor lepiej postara się w kolejnych, zaplanowanych już częściach serii.

6 komentarzy:

  1. Dałem sobie spokój po kilkunastu stronach, nieciekawy bełkot i nic więcej jak dla mnie, jak już mam się męczyć w trakcie czytania to wolę wymagająca myślenia SF od pierdołowatego fantasy z niepotrzebnie zagmatwaną narracją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli mamy podobne odczucia po tej książce:)
    Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne części będą bardziej zrozumiałe bo szkoda by było - szczególnie tych całkiem fajnie wymyślonych, niejednoznacznych postaci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem poczekam na Twoją recenzję kolejnej części, gdy ta już zostanie wydana i dopiero się zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiec raczej nie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że to dopiero początek historii i dlatego ta jedynka jest tak specyficzna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, a miałam nadzieję, że skoro jest tak króciutka, to czyta się ją lekko, łatwo i przyjemnie, ale styl autora faktycznie może dużo zepsuć :/

    Ależ się tu zazieleniło! ;))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails