sobota, 13 lipca 2013

Konkurs!

Obiecałam, że gdy liczba fanów na Facebook'u przekroczy 800 to ogłoszę konkurs. Więc ogłaszam, bo dodatkowo niedawno liczba w statystykach odwiedzin na blogu przekroczyła 200 tysięcy. Nie są to wyniki oszałamiające, ale przyznam, że gdy zakładałam bloga nigdy nie myślałam o tak dużych liczbach. Oczywiście dalej zachęcam do śledzenia bloga tutaj, jak i na FB.

Nagród będzie 8 - z uwagi na każdą setkę fanów. Wśród sponsorów jestem oczywiście ja, ale także wydawnictwa Anakonda, Erica i Novae Res. Zachęcam do polubienia ich profili na FB, bo u nich także często organizowane są konkursy.

Długo myślałam nad tym, jak ten konkurs miałby wyglądać. Dlatego, że nie mogłam się zdecydować to będzie miał on dwa poziomy. Niestety spodziewam się, że dużo więcej chętnych zdecyduje się na prostsze rozwiązanie, ale co zrobić ;)

WYSTARCZY ZROBIĆ JEDNO Z ZADAŃ (ale można i to i to)

Zadanie nr 1:

Zaprojektowanie nagłówka dla Kulturalnie.

To, które widnieje obecnie robiłam sama (co chyba zresztą łatwo zauważyć) i nie jestem z niego do końca zadowolona. Chciałabym czegoś prostszego, co pasowało by bardziej do wystroju. Lżejszego, jaśniejszego koloru, ładnej grafiki, która nawiązywałaby do książek i (lub) fotografii. Oczywiście obowiązkowo musi pojawić się napis Kulturalnie.

Rozumiem, że nie każdemu chce się w to bawić jedynie za nagrody książkowe, ale może akurat ktoś się znajdzie.

PS. Po kilku otrzymanych pracach od razu wspomnę, że nie do końca jasno wyraziłam to, co chce by było tam zawarte (albo zostałam nie do końca dobrze zrozumiana). Nie chodzi mi o wrzucenie zdjęć, a do tego napisu, bo to się mocno zlewa i niezbyt dobrze wygląda - tyle to ja mam i teraz. Chodzi mi bardziej o coś minimalistycznego. Jako przykładem posłużę się nagłówkiem Izy (http://czytadelko.blox.pl/html). Prosto, czytelnie i ładnie. 

Projekty proszę wysyłać na adres: edith26@gazeta.pl w temacie pisząc "konkurs"

Można wysłać kilka projektów
Czas: do 31 lipca 2013
Nagrody: autor/ka najładniejszego nagłówka będzie mógł/a wybrać sobie z puli książek 3. Przewiduję także dodatkowe nagrody. Mówiąc krótko wszystko wyjdzie w czasie napływania prac konkursowych.
Wybór zwycięzcy: moje widzimisię


Zadanie nr 2:

Napisanie o swojej ulubionej książce w sposób ciekawy i niebanalny.


Odpowiedzi należy wpisywać w komentarzach pod tym postem.

Czas: 31 lipca 2013.
Nagrody: 5 książek (po 1 dla każdego z 5 zwycięzców). 
Wybór zwycięzcy: moje widzimisię

Nagrody:




Zachęcam do udziału i promowania konkursu, bo być może ktoś z Waszych znajomych byłby nim zainteresowany. 

21 komentarzy:

  1. Ciekawy konkurs, ale niestety nie dla mnie :) Nie wezmę udziału, ale życzę szczęścia wszystkim innym, którzy zechcą do niego przystąpić :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Spytanie ksiażkoholika o ukochaną książkę, to jak zapytanie matki, które ze swych dzieci kocha najmocniej :)

    Uwielbiam Emmę Jane Auten, za humor i klimat angielskiej prowincji.
    Bardzo lubię Sagę o Wiedźminie Sapkowskiego, za siedem tomów pełnych wydarzeń w świetnie wykreowanym świecie.
    Wielce cenię Ojca Chrzestnego Maria Puzo, za rewelacyjne przedstawienie świata mafii.
    Szalenie podoba mi się Ja, Klaudiusz za meandry antycznej polityki.
    I jest jeszcze całe mnóstwo innych książek, które czasem, w chwili odpowiedniego nastroju wdrapują się na ten szczyt, czasem zostają na nim na dłużej, czasem opadną niżej.
    Jak to ktoś kiedyś o mnie powiedział: ja kocham wszystkie moje książki :)

    Basia z bachworld :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam spory problem co do wyboru jednej książki. Ale konkurs to konkurs i na jego potrzeby napiszę o jednej, chociaż mam jeszcze parę równie ulubionych.

    Rok 1984 Orwella jest demoniczną wizją świata jakim mógłby się stać, tylko czy już się przypadkiem po części nim nie stał?

    OdpowiedzUsuń
  4. Żyjąc w świecie paradoksu nie dziwi mnie, że rokochał mnie w sobie Ojciec chrzestny , pomimo, że nienawidzę brutalności w literaturze. To nie jest klasyczna opowieść mafijna, ale zwykła historia włoskiej rodziny (bo przecież we Włoszech, Sycylii mafia to normalny element społeczności). Znajdziemy tam losy chłopca, który dzięki sprytowi i silnemu charakterowi stał się donem i jego dzieci. Najstarszego, narwanego syna, który zdradza żonę; młodszego kobieciarza i Michaela, który tak bardzo chciał nie mieć z tym nic wspólnego, a trafił w sam środek intrygi. Natomiast córka to krótko mówiąc jędza, którą mąż traktuje jak worek treningowy, zawiedziony, że nikt nie chce mu powierzyć mafijnych sekretów. I czym się to różni od dramatów tysięcy, dziesiątek tysięcy rodzin na świecie? Puzo tworzy świat rodzinny, ale jednocześnie pełen spisków, intryg, morderstw i tajemnic. Mimo to nie razi brutalnością, ale intryguje. I sprawia, że zatopiona z książką na łóżku trafiam do innego świata, z którego nie łatwo jest zniknąć przed zakończeniem powieści.

    pozdrawiam
    ania notuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Wezmę udział, ale to jakoś w tygodniu prześlę parę propozycji nagłówka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się wystraszyłam, że znów coś przeskrobałam i dlatego mi tyle wejść generujesz, a tu takie komplimenty! ;)) Dziękuję ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bierz udział w konkursie, a nie mi tu spamujesz ;*

      Usuń
  7. Moją ulubioną książką jest Larista. Mimo, że imię i nazwisko autorki jest mylące i pisarka zmaga się z masą krytyki w recenzjach i tak ją uwielbiam.Czemu? hmm to nic trudnego książka jest pisana prostym zrozumiałym językiem. Sporo się w niej dzieje. Kolejny paranormal romance jednak bez wampirów, aniołów. W tej książce pojawiają się nowe postacie, które oddając życie za kogoś innego zmieniają się w wysłanników niebios. Ich zadaniem jest odwlekać ludzi od myśli samobójczych. Jednak czym jest książka bez czarnego charakteru. Są i wysłannicy piekieł, byli oni kiedyś ludźmi jednak giną zabijając przy tym kogoś innego. Wśród tego wszystkiego pojawia się Larysa.Koło niej pojawia się piekielnie kuszący Daniel i boski oraz tajemniczy Gabriel zjawiają się niemal natychmiast w życiu dziewczyny. Jak potoczą się losy tego niezwykłego trójkąta? Jak Larisa zareaguje na sekret obu mężczyzn ? Którego z nich wybierze? W końcu l'amora a prima vista jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny konkurs! Nareszcie coś dla grafików ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mmm, wysłałam propozycję loga ale nie dostałam żadnej wiadomości zwrotnej więc nie wiem czy doszło :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybieram zadanie numer 2
    Książką , która ostatnio sprawiła ,że miałam ciarki na plecach i musiałam na chwile przestać czytać była książka pana Marka Krajewskiego pt Erynie. Dawno już nie czytałam tak wciągającej a zarazem przerażającej książki. Tajemnica, okropne zbrodnie i to w dodatku na dzieciach sprawiają, że czytelnik ma ciarki, odczuwa strach i musi się upewnić,że morderca nie stoi za nim a swojemu dziecku nic nie grozi. Erynie skrywają pewna tajemnice , którą czytelnik musi odgadnąć tak więc nie dość ,że miałam ciarki to jeszcze zżerała mnie ciekawość co będzie dalej. Chwila przerwy, głęboki oddech i znów wracałam na łamy książki. Polecam ją każdemu ,kto lubi mieć ciarki na plecach oraz uwielbia rozwiązywać zagadki.

    Justyna Rojek
    justynawolny@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałem już pewnie setki książek, opowiadań i nowel, ale gdy tylko ktoś zapyta mnie o ulubiony tytuł to bez wahania odpowiadam "Trzej muszkieterowie". Można śmiało powiedzieć, że to właśnie książka Dumasa wprowadziła mnie w świat literatury i zaszczepiła we mnie ziarno czytelnictwa, które kiełkuje we mnie już od niemal dwóch dekad. Muszkieterowie to wspaniała powieść historyczna, która ma w sobie wszystko to co taki rodzaj literatury powinien dawać czytelnikom. Są tam intrygi, pościgi, szermierka (zarówno słowna jak i ta na miecze), rwąca akcja, ciekawa, wielowątkowa fabuła i mnóstwo inteligentnego dowcipu, a wszystko to okraszone nutką romansu i namiętności. Jeśli o mnie chodzi to powieść tą ustanowiłbym obowiązkowym podręcznikiem dla każdego początkującego pisarza, który chce parać się literatura przygodową. Wzorce trzeba czerpać wszak od mistrzów, a Alexander Dumas z pewnością na to miano zasługuje.

    Pozdrawiam, Piotr
    derufin90@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie śpię całą noc, mając w ręku dzieło,
    Przewracam ciekawa kolejne stronice
    Całą moją duszę ono pochłonęło,
    A w sercu uczuć płyną mi ławice.
    Jestem bohaterem, biorę udział w akcji,
    Chociaż w owej książce nie jestem wspomniana.
    Książka jednak pełna niezwykłych atrakcji.
    Czuję się w tekst cała zatapiana.
    „Kod da Vinci” budzi liczne wątpliwości,
    Zagadki rodzą nowe urojenia.
    Dan Brown nie ma najmniejszej litości,
    Lecz mimo to szukam w „kodzie” ukojenia.
    Kiedy przerywam, wracam w swój świat
    Myślę o tym co dalej szykuje przygoda.
    Szybko więc wracam, bo książka jak brat,
    Swą niemą rozmową otuchy mi doda.

    werka7@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Keri Arthur – Wschodzący Księżyc to książka bardziej niż wciągająca,
    a czyta się nią przez cały czas w napięciu od początku do końca.
    Riley Janson- bardzo pechowej dziewczyny historię opowiada,
    i ukazuje jakie problemy temu wilkołakowi życie układa.
    Jak jej intrygujące miłosne dylematy przebiegają
    oraz opowiada jak świat wilki postrzegają.
    Ukazuje trudy pracy w departamencie
    oraz o tajnym zmutowanym eksperymencie.
    Gdzie praca nad genami jest prowadzona
    a Riley do współpracy jest zmuszona.

    ivanotta@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Wysłałam kilka nagłówków :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Płakałam razem z bohaterką, gdy ona czuła się samotna, niechciana, bezradna…
    Śmiałam się w głos, gdy szczęśliwa biegała po ukochanym Zielonym Wzgórzu, wdzięczna losowi za to, że trafiła do Mateusza i Maryli.
    Oczy mi płonęły ekscytacją, gdy Gilbert kolejny raz pociągnął ją za rude warkocze, a ona dąsała się i złościła, choć w głębi serca rodziło się już głębokie młodzieńcze uczucie.
    Zastanawiałam się, co bym zrobiła, gdyby to mi włosy przybrały kolor zielony po nieudanej próbie ich pofarbowania.
    Krzyczałam: „Nie rób tego, to się źle skończy!”, gdy Ania kolejny raz pakowała się w tarapaty.
    Drżałam z obawy o nią, gdy ciemną nocą szła przez las, aby nieść pomoc chorej na krup siostrze przyjaciółki.
    I tak przeżywałam każdą stronę, każdą przygodę dziewczynki…oczywiście mówię o książce „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Pokochałam tę historię w dzieciństwie i tak już mi pozostało. Emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania, odczuwałam jeszcze długo po skończeniu, a to jest dla mnie cudowne! To oznacza, że całkowicie zatopiłam się w książce, że znikł dla mnie realny świat…i chyba to miał na myśli Umberto Eco mówiąc: „Kto czyta książki, żyje podwójnie” ;)

    edyta.cha@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Był rok chyba '93 razem z przyjaciółką pojechałyśmy na wczasy pracownicze do Międzyzdrojów,ona figurowała w papierach jako moja siostra i uratowała mi wtedy życie,bo odkrywanie znią miasta było takie ekstytujące i inne od tego co chciał zaserwować mój rodzony ojciec.Pierwszym punktem na naszej liście były księgarnie i w jednej z nich trafiłam na ''Niebezpieczne związki''Choderlosa de Laclosa gdy ją już zaczęłam czytać najzwyczajniej odpłynęłam.Nie dla mnie były plaże gorące i szum fal,nie dla mnie wycieczki do Świnoujścia na małe zakupy,nie pociągały mnie gadki z chłopakami ani obżeranie się goframi.Ja już żyłam w świecie dworskich intryg i wystwanych przyjęć,powozów i toalet a pośród tego wszystkiego byłaOna/Markiza de Merteuil/oraz On/Wicehrabia de Valmont/ przebiegły i pociągający jak sto diabłów,a pomiędzy nimi Ona/Prezydentowa de Tourvel/nie mogłam oderwać się od tej pasjonujacej lektury dla niegrzecznych dziewczynek.Gdyby moja przyjaciółka także nie kochała książek chyba musiałaby udusić mnie gołymi rękami z powodu mojego czytelniczego stuporu,ale ona też coś zapamiętale pochłaniała a mój rodzony ojciec całe dnie spędzał z ogródku rekreacyjnym z kolegami z pracy i nie zauważał nawet co jego córka oraz ta druga przyszywana porabiają całe dnie.Nic praktycznie nie pamiętam z tamtego wyjazdu ale jest kilka starych fotek z napisem na stacji kolejowej MIĘDZYZDROJE więc byłam tam na bank i nie wyprę się tej wycieczki lecz moja miłość do ''Niebezpiecznych związków'' pozostała mocna,głęboka i niezmienna jak przyjażń zacieśniona pośród buszowanai w księgarniach.Oglądałam wiele razy film z Glenn Close i Johnem Malkovichem rozpływając się w zachwycie nad sztuką aktorską,potem znowu wracałąm do mojej książki za każdym razem dochodząc do wniosku,że mamy XXI a tak niewiele się zmieniło w męsko-damskich rozgrywkach.Uniwersalność tej historii z siedemniastego wieku jest taka zrozumiała dla wszystkich,nie znam lepszej książki lepiej oddającej ludzkich zachowań,słabostek i namiętności jakie drzemią w kazdym z nas.Nie raz w dorosłym życiu czułam się jak niewinna pani de Tourvel osaczana przez de Valmonta natomiast w gronie niby koleżanek wyłuskałam przebiegłą markize de Merteuil knującą za moimi plecami.Nie ma dla mnie pojecia znudzona czy znużona jedną książką,bo ja mogę wracać do niej często i zawsze odnajdę jakieś nowe smaczki dla siebie no i sa tam piękne listy między kochankami a ja uwielbiam taką formę komunikacji,tylko kto dziś chce pisać tradycyjne papierowe listy...Ela Dynak
    eluchi1974@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Uff... Zdążyłam chyba w ostatniej chwili - wysłałam banerek :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezu, czyli nie tylko ja jestem ze wsi i wyszłam na ludzi,pomyślałam sobie od razu jak zobaczyłam opis książki Zbigniewa Masternaka ''Księstwo'' i gorąco zapragnęłam ją poczytać oraz zrozumieć jaką drogę autor przeszedł z maleńkiej wioski do pisarstwa.Im dalej w las tym więcej drzew jak powiada mądre przysłowie ludowe z czym się zgadzam w stu procentach po każdym rozdziale coraz bardziej lubiłam autora opowiadającego o sobie pośród koleżków z wątpliwym polotem i bez większych perspektyw na zycie.Rozumiałam jego rozterki i wątpliwości gdy nikt z otoczenia cie nie rozumie no i ogólnie jesteś postrzegany jako dziwak albo odszczepieniec jak ja to wszystko znałam ze swojego dzieciństwa i okresie dorastania na zapadłej wsi pełnej śląskich dzieciaków.Gdy czytałam ''Księstwo'' znowu wsystko mi się przypominało stawało przed oczami jak najgorszy koszmar,nie byłam popularna w szkole,raczej obciachem było zadawanie się ze mną,ale jak pisąłam dla całej klasy wypracowania z polskiego klepali mnie po plecach.U mnie w klasie nikt nie splamił się czytaniem lektur ani tym bardziej czegoś poza spisem lektur dlatego sama proponowałam pomoc,zeby poćwiczyć swój styl i zabijać samotne wieczory,ileż da się ślęczeć nad książkami?Moje marzenia sięgały poza śląską wieś i szybkim zamążpójściem o czym akurta moje koleżanki nieustannie rozprawiały no i tak większość skończyła widząc z perspektywy czasu dla nich to jest norma lecz dla mnie potrzeba więcej do szczęścia.Dlatego tak bardzo utożsamiłam się z panem Masternakiem i jego historią ta książka poruszyła we mnie od dawna skrywane żale i tajemnice jakie można mieć w dziecięcym świecie,ja też w głowie budowałam sobie własne księstwo,żeby jakoś normalnie przeżyć kolejny dzień na moich warunkach.''Księstwo'' powaliło mnie na kolana i za jakiś czas znów do niej zajrzę zobaczę czy tym razem zrobi na mnie tak samo pionurujace wrażenie jak za pierwszym razem,liczę na to.
    KOSMOS
    kosmosj@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie podejrzewałem siebie o sympatię do kogoś piszącego po niemiecku,przecież to wynika z naszej przeszłości historyczno-kulturowej zaś tu taka niespodzianka w postaci ksiażki Nele Neuhaus ''Śnieżka musi umrzeć''mi się trafiła.Połykałem kolejne strony jak w jakimś transie i nie mogłem się doczekać rozwiązania, ciągle coś mnie chciało oderwać od fantastycznej lektury,a to upierdliwy szef w pracy,a to mama znajdowala mi jakieś zajęcia pod nieobecność żony i potomka.Ale byłem twardy i nie dałem tak łatwo,od szefa nie brałem dodatkowych zleceń mamie tlumaczyłem się notorycznym bólem pleców co spokojnie pozwoliło mi dotrwać do finału ksiażki,a muszę stwierdzić,iż był zaskakujacy i przynoszący niejaką ulgę .Odłożyłem ją z ulgą no bo wreszcie główny bohater zaczynał nowe normalne życie bez Snieżki za plecami,to świetny kryminał i chyba już nigdy nie powiem złego słowa na pisarzy zza naszej zachodniej granicy.Szukam teraz kolejnych dzieł Neuhaus i w nosie mam co sobie panie w bibliotece pomyślą na widok faceta z dzieckiem na ręku i pytającego się o babskie tytuły,czyż dobra literatura nie jest warta poświeceń i wyrzeczeń z naszej strony,nawet gdy spłodziła ją głowa niemiecka a nie polska czy amerykańska.Długo zapamietam Śnieżkę,oj na bardzo długo,tego jestem pewien.Tymon/polsat13@buziaczek.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails