
W Kalkucie w 1916 roku pewien mężczyzna ucieka nocą ze spalonego dworca Jheeter’s Gate, mając ze sobą w łodzi dwa noworodki. Ścigają go tajemnicze postacie, a spotkanie z nimi może skończyć się tylko śmiercią. Mężczyzna jednak chce zadbać o bezpieczeństwo dzieci i ostatkiem sił odnosi je do domu pewnej kobiety, która ma się nimi zająć. Tej nocy dzieci zostają rozdzielone, gdy jedno z nich trafia do domu dziecka…
Szesnaście lat później wychowankowie sierocińca świętują jedną ze swoich ostatnich nocy w miejscu, które stało się ich drugim domem. Siódemka przyjaciół: Ben, Ian, Isobel, Roshan, Siraj, Michael i Seth stworzyła sekretny klub o nazwie Chowbar Society, a na miejsce spotkań wyznaczyła Pałac Północy. Tuż przed ostatnim spotkaniem klubu, członkowie poznają Sheere, dziewczynę w ich wieku, która niespodziewanie pojawiła się z babcią na terenie sierocińca. Ben postanowił zabrać ją do Pałacu Północy, a nawet uczynić jego pełnoprawnym członkiem. Jednak był pewien warunek, dziewczyna musiała opowiedzieć historię, ważną dla niej, o której jeszcze nikomu nie mówiła. Tragiczna historia jej rodziny, a także tajemniczego domu, nakłania członków stowarzyszenia do ostatniej zabawy w rozwiązywanie zagadek. Żadne z nich nie wie jeszcze wtedy, że historia jest bardziej tajemnicza i niebezpieczna niż im się wydawało. W bardzo krótkim czasie na ich drodze staje płonący pociąg-widmo, pełen krzyczących dzieci, ruiny spalonego dworca i ich największy wróg o oczach pełnych morderczego ognia. Przygoda zamienia się w pełną niebezpieczeństw i pułapek walkę, nie tylko o życie.
Zafón po raz kolejny zabiera nas w podróż do świata, z którego nie chcemy być wyrwani. W tej historii wyobraźnia działa cały czas, a strach przeżywany przez dzieci, staje się także udziałem czytelnika. Plastyczne opisy i doskonała charakterystyka każdej postaci jest po prostu niewiarygodna. Sam pomysł na fabułę, pełną magii, tajemniczości i niebezpieczeństwa sprawdził się doskonale. Tłem akcji jest Kalkuta, nazywana w powieści Czarnym Miastem, pełna nieopowiedzianych historii, których była świadkiem. Wszystkiego dopełnia piękna okładka, w pełni nawiązująca do treści książki.
Chciałoby się zapytać, jak Zafón to robi, jak jego książki mogą stać na tak dobrym poziomie? Nie znam odpowiedzi i mam nadzieje, że kolejna jego powieść będzie tak samo świetna jak poprzednie. Podejrzewam, że nikt z jego fanów się nie zawiedzie i z radością przyzna mi rację.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Muza.
Kolejna dobra recenzja,więc nie zostaje mi nic innego jak przeczytać :)
OdpowiedzUsuńMnie również podoba się okładka,właściwie to wszystkie okładki książek Zafona są super.
Ale zachwalasz. Muszę sięgnąć, choć nigdy o tym autorze nie słyszałam :D
OdpowiedzUsuńNo jak tak chwalisz to muszę sięgnąć, choć nigdy o tym autorze nie słyszałam :D
OdpowiedzUsuńMam w planach i z przyjemnością ją przeczytam:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Ja również mam w planach
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać aż to przeczytam :)
OdpowiedzUsuńKocham Zafona z całego serca i przeczytam wszystko co napisze. Jedyną jakiej nie miałam jeszcze okazji czytać jest właśnie ta - ale mam nadzieję to w najbliższym czasie zmienić ;)
OdpowiedzUsuńZnakomita recenzja. Zakochałam się w "Cieniu wiatru", więc na pewno przeczytam resztę książek autora.
OdpowiedzUsuńDotąd czytałam tylko "Grę anioła" ale z wielką chęcią sięgnę po inne Jego pozycje :) A recenzja bardzo zachęcająca, pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuń