
Oczywiście i mnie nie mogło na niej zabraknąć, choć jak co roku wiedziałam, że za wiele nie zwiedzę. Tłumy ludzi uczestniczących w różnych wydarzenia i przechodzących przez Krakowskie Przedmieście i Rynek skutecznie utrudniają obejrzenie wszystkich atrakcji. Dlatego ja właściwie poddałam się chwili, a to się z kimś spotkaliśmy, a to z kimś gdzieś umówiliśmy. Nikt nie oglądał wcześniej programu, więc nie musieliśmy pilnować czasu, korzystając z niezwykłej lekkiej atmosfery. Z różnych wydarzeń byłam na: koncercie białoruskiego zespołu Rocker Joker na placu Litewskim, na pokazie grupy "No Potatoes" bardzo energetycznym wystąpieniu ukraińskiego soundsystemu "Banda Arkan" na ul. Olejnej, w tym samym miejscu przy wejściu była także bardzo ciekawa wystawa, a właściwie fotoinstalacja Yuriya Dyachyschyna z Ukrainy, na zakończenie oczywiście dotarliśmy na plac po Farze, gdzie odbywał się właśnie ostatnio koncert grupy "Lanaya" z Burkina Faso. Wszystko to okraszone dobrym towarzystwem, z którego cieszę się najbardziej.
Mimo tego, że już dziś wiem, że Lublin nie zostanie ESK 2016, to bardzo się cieszę, że miasto w ciągu ostatnich lat bardzo mocno podniosło się kulturalnie. Samo znalezienie się w finale jest bardzo dużym wyróżnieniem, ponieważ ktoś docenił starania tak wielu ludzi. Mam nadzieje, że to wszystko będzie trwało dalej i zapoczątkowane imprezy staną się cykliczne i podobnie jak teraz warte uwagi.
Mam ochote na takie kulturalne wyjscie ;)
OdpowiedzUsuńJa zawsze jestem pod wrażeniem tych wszystkich fajnych kulturalnych imprez, które przygotowuje Lublin... też bym tyle chciała w moim mieście ;)
OdpowiedzUsuńWygląda to ciekawie, u mnie w mieście chyba nigdy tak nie będzie
OdpowiedzUsuń