czwartek, 30 sierpnia 2012

"Judaszowe dziecko" C. O`Connell

 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Tomasz Krzyżanowski
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 432



„Judaszowe dziecko” to thriller jakich wiele, kolejny raz wykorzystujący podobne schematy i pomysły. W obecnych czasach ciężko jednak napisać coś, czego nie byłoby wcześniej u innych autorów. Szczególnie tyczy się to tworzenia w jednym podgatunku literackim, jakim jest np. thriller. Autorom, jak i czytelnikom wydaje się, że tylko konkretne schematy pozwalają na zakwalifikowanie książki do odpowiedniego działu. Szkoda, bo pomysł w tym przypadku był całkiem niezły, ale podobnie jak w wielu innych książkach trochę zawiodło wykonanie.

Piętnaście lat wcześniej porwano i zamordowano 10-letnią Susan Kendall. Policja odnajduje jednak mordercę i skazuje go na wiele lat więzienia. Szczęśliwi mieszkańcy miasteczka zapominają o tym koszmarze, jednak wciąż trwa ono dla rodziny dziewczynki, a przede wszystkich dla jej brata bliźniaka. Rouge po latach dołącza do policji, by raz na zawsze wyjaśnić sprawę morderstwa swojej siostry, a dwie 10-letnie dziewczynki znów stają się ofiarami porywacza. Czyżby policja złapała nie tego zwyrodnialca? A może ktoś podszywa się pod porywacza sprzed kilkunastu lat?

Porwanie dzieci, trauma z przeszłości u jednego z głównych bohaterów, powracający/naśladujący morderca oraz jeszcze kilka innych elementów sprawia, że czytelnik „słyszy, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele”. Tak, tak, już gdzieś to było, i to nie raz. Zawsze jednak można odnaleźć w takim thrillerze fragment/element/postać, która leciutko rozprasza schematyczność i daje nadzieję, że może autor nas jednak zaskoczy. 

Od początku coś mi w powieści nie pasowało, kolejny raz nie mogłam „wejść” w opisywaną historię. Opis książki zachęcił mnie, miałam nadzieję na góra dwa dni lektury – niestety, czytałam ją prawie tydzień, a dodatkowo czułam się niezbyt skupiona, nie starałam się w myślach odgadnąć tego złego. Wśród minusów można także wymienić zachowanie porwanych dziewczynek, które także ze swej strony relacjonują wydarzenia. Ich postępowanie i słowa wskazywały na zdecydowanie starsze dzieci może nawet dorosłych, rozumiem, że autorka starała się to wyjaśni zainteresowaniami jednej z nich, ale nawet filmy grozy, nie są w stanie w taki sposób rozwinąć w wiarygodny sposób małych umysłów. 

Podsumowując: kilka niezłych postaci, w tym jedna bardzo ciekawa, dużo schematyczności, ale tym, którzy mają rzadko do czynienia z thrillerami, „Judaszowe dziecko” może się spodobać.

4 komentarze:

  1. Nie przepadam za schematycznymi historiami, dlatego chyba odpuszczę sobie tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za mało jak dla mnie by się tym zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja może kiedyś sprawdzę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa opinia. Mi się książka ogólnie podobała, nawet sięgnąłem po kolejną produkcję tej autorki - "Trzy kubki". I ta była lepsza. Teraz stwierdzam, że w "Judaszowym dziecku" minusem były wskazane przez Ciebie schematyczność i słaby warsztat pisarski autorki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts with Thumbnails