poniedziałek, 28 maja 2012

Prośba!

Dziękuję! Niestety limit osób to 50. Bardzo szybko się zebraliście :)


Moi drodzy, jest sprawa: potrzebuję jeszcze kilku wypełnień ankiety odnośnie blogów z recenzjami książek. Ankieta skierowana jest tylko do osób, które prowadzą takie blogi! 

Cel: ostatni rozdział pracy magisterskiej

Czas: jak najszybciej, najlepiej jeszcze dziś! Brak wystarczającej ilości wyników sprawia, że stoję w miejscu, a pracę muszę oddać do końca maja.


Bardzo dziękuję z góry za pomoc! :)

piątek, 25 maja 2012

"Deyna" S. Szczepłek


Wydawnictwo: Marginesy
Język oryginału: polski
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 288



Kazimierz Deyna – to nazwisko na pewno wiele mówi fanom piłki nożnej. Szczególnie tym, którzy pamiętają wielkie sukcesy polskiej piłki w latach 60. I 70. XX wieku. Obecnie nazwisko to, trochę już zapomniane, na nowo wraca do świadomości osób interesujących się tą dyscypliną dzięki szeregom różnych akcji i publikacji, w tym także za sprawą wznowienia (i uzupełnienia) książki Stefana Szczepłka „Deyna”, wydanej na początku maja tego roku przez wydawnictwo Marginesy. 

Przyznam, że jeszcze niedawno Deyna, jak i historia polskiej piłki sprzed 30-40 lat, były dla mnie tak odległe, jak przywołana przez autora ‘Bitwa pod Grunwaldem’. Dzięki tej książce zrozumiałam, że nie mogę się zamykać na te historyczne sukcesy, śledząc jedynie rozgrywki najlepszych drużyn, do których niestety nie można zaliczyć żadnej z polskiej ligi. Jakby nie patrzeć, czas, w którym Kazimierz Deyna królował na stadionach, to nasza historia, o której nie można zapominać, a którą nawet należy promować wśród innych.

Stefan Szczepłek w swojej książce nawiązał także do losów Legii Warszawa (wcześniej CWKS), rozwoju polskiej piłki czy sukcesów Reprezentacji Polski. Jeden z rozdziałów poświęcił także piłkarzom, z którymi Deyna grał w najlepszym czasie swojej kariery, przytaczając krótkie biografie m.in. Lucjana Brychczego, Lesława Ćmikiewicza czy Robert Gadochy. Dzięki tym uzupełnieniom, w porównaniu do poprzedniego wydania, książka stała się nie tylko biografią Kazimierza Deyny, ale także świetnym informatorem o futbolu w latach 60. I 70., bezpośrednio od osoby, która miała w tym czasie wiadomości z pierwszej ręki. 

Jak jawi się Deyna na kartkach tej książki? Przede wszystkim jako bardzo dobry młody piłkarz, który ze Starogardu Gdańskiego, z kilkoma przystankami trafił do stołecznej Legii, by w krótkim czasie osiągnąć prawie wszystko, co było w tamtych czasach do zdobycia. Niezwykle wciągająca historia, opisana przez świetnego dziennikarza sportowego, po zakończeniu lektury pozostawia mieszane uczucia. Z jednej strony: ogromny talent, sukces, sława, rzesze fanów, z drugiej natomiast smutny koniec pięknej kariery.

Polecam.

Recenzja napisana dla portalu Time4men.pl

niedziela, 20 maja 2012

"Ja, diablica" K. B. Miszczuk


Wydawnictwo: W.A.B.
Język oryginału: polski
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 416



Książka „Ja, diablica” Katarzyny Bereniki Miszczuk od czasu zakupu przeleżała kilka miesięcy na moim regale. Impulsem do przeczytania jej był audiobook drugiego tomu trylogii „Ja, anielica”, który niedawno otrzymałam do recenzji.  Mimo dość pozytywnych recenzji, miałam mieszane uczucia przed sięgnięciem po książkę młodej autorki. Obawiałam się czy była w stanie poradzić sobie z tworzeniem powieści tak, by nie powielać utartych schematów i nie przywoływać pomysłów wykorzystanych w innych książkach.

Wiktoria Biankowska to dwudziestoletnia diablica, która nie może się pogodzić ze swoją śmiercią, więc gdy powraca na Ziemię, robi trochę niepotrzebnego zamieszania. Obok niej pojawiają się także dwaj mężczyźni: Piotrek – wielka miłość Wiktorii i Beleth, który chce zwrócić na siebie jej uwagę.  Akceptacja nowego „życia” w jej przypadku to wiele różnych zabawnych sytuacji i nie zawsze łatwe decyzje. Autorka stworzyła obraz Piekła w dość barwny sposób, umieszczając w nim wiele postaci znanych z historii, zarówno współczesnej, jak i np. starożytnej. Niektóre nazwiska mogą przywołać uśmiech na twarzy czytelników, a wiele nawet dość duże zdziwienie.

Co mi się nie podobało? Przede wszystkim ciągłe zdrabnianie imienia „Piotr”, autorka robiła to aż do przesady, a imię wybranka Wiktorii jeszcze długo będzie mi się źle kojarzyć. Innym minusem, na który zwróciłam uwagę jest schematyczność  w dialogach i zachowaniach. Ogromny minus ma u mnie sama bohaterka, która nie wiedziała czego chce i właściwie była taką życiową ofiarą. Nie potrafiłam jej polubić.

Niemniej jednak dobrze, że młodzi ludzie chcą tworzyć, pisać, realizować swoje pasje. Autorka jest w moim wieku, więc tym bardziej miło mi, gdy widzę, że niektórzy nie boją się działania i reakcji ze strony bardziej doświadczonych pisarzy. „Ja, diablica” mimo, że nie zachwyca, to nie odrzuca na tyle, bym zrezygnowała z zapoznaniem się z kolejną częścią trylogii: „Ja, anielica”. Choć akurat w jej przypadku spotkałam się już z wieloma negatywnymi opiniami.

czwartek, 17 maja 2012

Stos wiosenny

Ja jestem teraz na III Kongresie Kół Naukowych Studentów INiB „Studenci INiB na rynku pracy” w Toruniu, a automat serwuje Wam moje najnowsze nabytki. Ostatnio z wydawnictwami krucho, co zamawiam, to nie dochodzi, więc powoli odpuszczam jakiekolwiek zamawianie. 


Od dołu:

"Kolekcja Piłkarska Złota Jedenastka", a w niej naprawdę smaczne kąski dla fanów futbolu :) - od portalu Time4men.pl
"Deyna" - j.w
"W północ się odzieję" - wymiana z Agatą
"Wakacje za pół ceny" - zakup w Matrasie

Maj to dla mnie jeden wielki czas wyjazdów i podróży. Tak się złożyło. Zajęta wieloma sprawami nie mam czasu na czytanie, a tym bardziej na pisanie recenzji. Postaram się to nadrobić kursując pomiędzy Lublinem, Toruniem, a Warszawą, ale chyba wiecie jak to wtedy bywa. Szczególnie, gdy nie podróżuje się samej. 

Może gdzieś w jednym z tych miast natrafię na kogoś z Was. Jeśli chcecie się ze mną spotkać to zachęcam do kontaktu e-mailowego bądź na FB.

środa, 16 maja 2012

Warszawskie Targi Książki 2012

Chyba prawie każdy już o nich pisał, więc dodam także coś od siebie. Od krakowskich targów postanowiłam pojawiać się na każdej tego typu imprezie, tym bardziej w Warszawie: miasto w miarę znam, nocleg mam, odległość od Lublina całkiem mała, więc czego chcieć więcej? Do tego to w końcu stolyca - spodziewałam się naprawdę wielkich tłumów, w tym oczywiście także tych z blogerskiego świata. Zaskoczyło mnie trochę i zaniepokoiło, że było nas tak mało, szczególnie na spotkaniu blogerów, które odbyło się pod patronatem Świata Książki w Złotych Tarasach. Ale cóż, kto nie był, niech żałuje, a kto nie odważył się ujawnić, tym bardziej ;)



Targi, jak to Targi - dziki tłum, podobno ponad 40 tysięczny, w sumie nawet mogę uwierzyć. Pojechałam sama, nie było łatwo, momentami nawet miałam chwile zwątpienia czy dobrze robię. No ale w planach miałam spotkanie z Izusr, Engą, Leną, Robertem... A to, że jeszcze spotkałam osobiście Kalio, Dorotę, Prowincjonalną Nauczycielkę (tylko chwila, ale było mi bardzo miło!) czy dojrzałam w tłumie Kasię.eire to naprawdę miłe sytuacje. Oby takich więcej. Dziękuję Wam bardzo ;*



Autografy oczywiście były, nie za wiele, bo książki ciężkie i przyznaję otwarcie, że nie chciało mi się ich wszystkich przywozić. Polowałam przede wszystkim na: Chrisa Niedenthala, Stefana Szczepłka, Andrzeja Sapkowskiego i Lidię Popiel. Wszystkie autografy mam. Dodatkowo w końcu poznałam osobiście Katarzynę Enerlich i jestem bardzo z tego powodu zadowolona, ale nawet nie wiecie ile kosztowało mnie by odważyć się do niej podejść ;)

[Lena, ja i Izusr - niedobitki spotkania blogerów]
Nie kupiłam nic, za to dostałam od Engi przyspieszoną książkę zamówioną na maj. I tu mogę ponarzekać jak większość, prawie żadnych dobrych promocji czy rabatów. Taniej można czasem w księgarni kupić.

Wszystkie zdjęcia z Targów na moim profilu na FB.

poniedziałek, 7 maja 2012

"Księżyc nad Taorminą" R. Ligocka


Wydawnictwo: Literackie
Język oryginału: polski
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 396



Wymiana książkowa z Prowincjonalną Nauczycielką jakiś czas temu, zaowocowała tym, że mój księgozbiór powiększył o nową książkę Romy Ligockiej „Księżyc nad Taorminą”. Kiedyś już wspominałam, że bardzo lubię zbiory jej felietonów, bo są ciekawe, a autorka porusza w nich sprawy, które dotyczą wielu czytelników. Ważny jest tutaj także osobisty ton i odwołania do przeszłości pisarki, dzięki czemu poznajemy jej losy w sposób bezpośredni, ale jednocześnie nie przesłania to najważniejszych myśli tekstów. 

Tematem łączącym wszystkie felietony w zbiorze „Księżyc na Taorminą” jest podróż. Ale raczej mało w nich o podróżowaniu w dosłownym sensie, teksty, piękne i poetyckie, są raczej metaforyczne, często dotyczą tylko jednego aspektu podróży: zachowania, słowa, zdarzenia. Chciałabym umieć tak pisać o tym, co widzę i czuję. Pani Roma zabiera nas do Krakowa, Monachium, Argentyny czy Rzymu, jednocześnie odbywając podróż w głąb siebie, ludzkiej psychiki, kontemplując tak naprawdę życie i jego różne stany.

Gdy zaczniecie czytać książkę „Księżyc nad Taorminą”, nawet się nie obejrzycie i będziecie mieć jej lekturę za sobą. Wciąga maksymalnie, a krótka forma sprawia, że po przeczytaniu jednego felietonu, czytacie kolejny, a później jeszcze jeden. Tego nie da się tak łatwo zatrzymać, choć zalecam, by po każdym felietonie zastanowić się trochę na jego tematem czy problemem, bo wydaje mi się, że właśnie w ten sposób trzeba je odbierać. Czytajcie, delektujcie się nimi, zamyślcie się nad życiem, pozwólcie sobie na chwile relaksu z książką w ręku.

piątek, 4 maja 2012

Wyniki konkursu!

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie i Wasze propozycje odnośnie audiobooków. Z pewnością z wielu z nich skorzystam. Ale, żeby nie przedłużać, oto wyniki konkursu:


Gratuluję! 

Mam nadzieje, że za jakiś czas, znów uda mi się zorganizować u siebie jakiś konkurs.

środa, 2 maja 2012

"Boże Narodzenie Herkulesa Poirot" A. Christie - audiobook

 
Czyta: Zdzisław Wardejn
Język: polski
Czas trwania: 06h 01m 10s
Format: mp3
Rok wydania: 1993




„Boże Narodzenie Herkulesa Poirot” to krótki audiobook, szczególnie warty odsłuchania w okresie świątecznym, ot by docenić rodzinną atmosferę świąt w swoim domu i zbytnio nie narzekać, bo u innych zawsze może być gorzej.

Głowa rodziny, Simeon Lee postanowił sprowadzić na święta do domu całą swoją rodzinę. Niestety, z uwagi na jego charakter większość dzieci, z którymi do tej pory nie utrzymywał częstego kontaktu, podejrzewa jakąś intrygę. Wśród gości, niespodziewanie pojawia się Pilar – wnuczka właściciela domu, o której nikt nie wiedział. Dawne kłótnie i nieporozumienia sprawiły, że atmosfera w domu była bardzo napięta, z czego stary Lee wydawał się bardzo zadowolony. Sytuacji nie polepszyła jego decyzja o zmianie testamentu, przy okazji której ojciec powiedział, co myśli o wszystkich swoich dzieciach. Nieoczekiwanie ktoś zabija Simeona Lee, a podejrzenie spada na każdego z członków rodziny. W tym momencie do akcji wkracza Herkules Poirot, który był akurat u komisarza policji i dyskutował z nim o świętach. 

Nagranie tego audiobooka jest dość stare, ale w żadne sposób nie straciło na jakości. Mocny, dobry głos lektora, sprawił, że łatwo było skupić się na słuchaniu powieści. Jedyne, co mi przeszkadzało to informowanie co jakiś czas, o kolejnym zakończeniu kolejne taśmy i ścieżki, ale składam to na karb dawnego wydania.Dobra, ciekawa intryga, wciągająca akcja i jak zwykle ciężka do rozszyfrowania postać mordercy, chyba wystarczająco zachęca do zapoznania się z tym audiobookiem.
Related Posts with Thumbnails